#SzkołaTeoretyczna

Weź udział w ankiecie i zabierz głos w dyskusji o polskiej szkole!

Zapraszamy Was do dyskusji nt. stanu polskiej szkoły oraz wyzwań przed nią stojących.  Zachęcamy do wzięcia udziału w ankiecie, dzięki której będziemy mogli dowiedzieć się więcej na temat kondycji polskiej edukacji, od której zależy przyszłość naszego państwa.

Jestem…
Uczniem Rodzicem Nauczycielem

O co chodzi?

To nie rodzice i nauczyciele zawodzą, nie zawodzi nawet system edukacyjny złożony z urzędników, kuratorów, samorządowców – cały ten mechanizm administracyjno-finansowy. On jest po prostu jako całość źle skonstruowany, jeśli chodzi o cel. I już naprawdę nie ma znaczenia, czy edukacja będzie się odbywała w ośmioklasowych podstawówkach, czy w gimnazjach. Wielu wspaniałych nauczycieli, których przecież jest znakomita większość, świetnych dyrektorów, ciężko pracujących w tym jednym z najbardziej wymagających zawodów świata jest wtłoczonych w system wymuszający działania obok tego, co stanowi istotę rozumnej pedagogiki. Aby zdobyć środki na rozwój szkoły, a często na elementarne potrzeby dzieci, zmuszeni są do sięgania po pieniądze rodziców. Równocześnie muszą spełniać nałożone przez państwo kryteria nauczania, w coraz bardziej widoczny sposób dysfunkcyjne edukacyjnie. Na drugim biegunie znajdują się prywatne szkoły z wysokim czesnym, dla wyższej klasy średniej, której ambicją jest dobrze wykształcić dzieci – za wszelką cenę. W skali kraju to zdecydowana mniejszość, ale i tak postępuje w ten sposób wspominane już rozwarstwienie klasowe. Kapitał finansowy plus kapitał kulturowy dają „odskok” od normy oświaty dla reszty Polaków. A potem się dziwimy, że hodujemy sobie konflikty społeczne lub napędzamy niechęć do wykształconych elit.

To polityka wcielona w państwo jest odpowiedzialna za cel i sens edukacji. To na odpowiedzialnej polityce ciąży obowiązek dostosowania Polski do współczesności. Jeśli się z tego nie wywiązuje, trudno się dziwić, że maleje liczba obywateli chcących czynnie uczestniczyć w życiu publicznym. Przykro mi to powiedzieć i robię to z ciężkim sercem, bo byłem entuzjastą posyłania sześciolatków do szkół (nie tylko jako minister – moja córka wzięła udział w tym eksperymencie), ale w kwestii edukacji wszystkie partie ostatnich dekad mają „krew na rękach”. PO i PiS mogą się w nieskończoność przerzucać winami za zaniechanie w sprawie sześciolatków w szkołach lub za likwidację gimnazjów. W codzienności zwykłego Polaka posyłającego dzieci do szkoły nic się nie zmienia. I co gorsze – nic się nie zmienia w kolejnych rocznikach opuszczających szkoły. Chorują na to samo „inwalidztwo obywatelskie” i wyryte w ich doświadczeniu opresyjne relacje stanowią podstawowe doświadczenie społeczne. Badania nie pozostawiają żadnych wątpliwości.

Bartłomiej Sienkiewicz, Państwo teoretyczne.