Ruch drogowy

Polska przoduje w europejskich statystykach śmierci na drogach. Coraz częściej słyszymy o kolejnych akcjach policji…

Efektem są lawiny mandatów, ale jakoś to nie zmienia pozycji Polski jako jednego z najbardziej śmiertelnych krajów w ruchu drogowym w UE.

Równocześnie to samo państwo, które stoi na straży przestrzegania Kodeksu drogowego, nie ma czystego sumienia. Oznaczenia dróg od lat są przedmiotem kpin i memów, ale problem jest poważny. Kierowcy nie mają zaufania do oznakowania dróg i z wieloletniego doświadczenia wiedzą, że znaki drogowe często nie służą tylko ostrzeżeniom i nakazom, bywają ustawiane na tyle absurdalnie, że rodzi to podejrzenie o działanie celowe. Znaki wskazujące na teren zabudowany, ustawione setki metrów przed zabudowaniami, są ulubionym miejscem dyżurów policji z radarami. Podobnie jak ograniczenia prędkości na tak krótkich odcinkach, by nie dać kierowcy możliwości reakcji. Nadmiar znaków na drogach, wynikający z nieżyciowych przepisów kodeksowych, jest najwyższy w Europie i nie wpływa to na polepszenie bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo rozliczamy mandatami, a nie jego realnym polepszeniem.

Więcej w książce „Państwo teoretyczne”